Interesujące? Udostępnij!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

Mowa o stanie Unii, czyli raport z placu budowy

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen wygłosiła wczoraj w Parlamencie Europejskim
doroczną mowę o stanie Unii. W trakcie przemówienia wywoływała do tablicy Radę Europejską, jako
głównego „hamulcowego” we wdrażaniu planów Komisji. Co znamienne, przewodniczącego Rady
Europejskiej, Charlesa Michela, nie było w czasie przemówienia na sali.

Szefowa Komisji hasłowo zarysowała priorytety swojej kadencji, które w większości pozostają niezmienne
od objęcia przez nią urzędu. Zabrakło jednak określenia konkretnych działań, które podejmie Komisja
Europejska, by osiągnąć wyznaczone cele. Jedyny kierunek reform, który wydaje się ciągle jednoczyć
instytucje unijne i większość państw członkowskich, to realizacja ambitnej polityki klimatycznej. To fatalna
wiadomość dla polskiego rządu, który odwlekając deklarację o neutralności klimatycznej do 2050 r. po raz
kolejny staje w opozycji do głównego nurtu UE, osłabiając tym samym siłę przetargową Polski w innych,
kluczowych dla nas kwestiach.

Zapowiedź ograniczenia emisji gazów cieplarnianych przez Unię Europejską o 55% do 2030 r. (względem
poziomu emisji z roku 1990) była najważniejszym merytorycznym punktem przemówienia. Nowością w
wizji Von der Leyen okazał się postulat przekazania części kompetencji w polityce zdrowotnej instytucjom
unijnym. Miałoby to usprawnić reakcje wspólnoty na przyszłe kryzysy pandemiczne. Na uwagę zasługuje
też postulat wprowadzenia obowiązkowej płacy minimalnej w Unii Europejskiej. Pojawiły się też propozycje
usprawnienia polityki zagranicznej Unii, wybrzmiał nacisk na przeprowadzenie reformy cyfrowej.

Przemówienie przypominało raport z placu budowy. Von der Leyen wyraziła ambicję przeprowadzenia
głębokiej reformy Unii Europejskiej, jednak fundamenty pod tę reformę wciąż pozostają na etapie szkiców.
Zwiększenie ambicji klimatycznych to dobry pomysł, ale jak przekonać do tego nie tylko większość, ale
wszystkie państwa członkowskie i tym samym wesprzeć reformę przedsiębiorstw odpowiedzialnych za
większość zanieczyszczeń?

Zyskanie kompetencji w polityce zdrowotnej przez Unię rzeczywiście usprawni reakcję Europy na przyszłe
kryzysy pandemiczne, ale wymaga zmian w traktatach. Jak, w atmosferze oskarżeń o zbyt rozległe
kompetencje Unii Europejskiej, Komisja zamierza przekonać do tego państwa członkowskie już dziś?
Wprowadzenie unijnej pensji minimalnej jest ważnym postulatem solidarnościowym, który funkcjonuje w
Unii od lat. Jak miałby jednak wyglądać mechanizm, mający określać tę pensję, gdy np. w Bułgarii jest ona
dziś sześciokrotnie niższa niż w Luksemburgu? Poza deklaracją o przeznaczeniu 20% unijnego budżetu na
cyfryzację zabrakło konkretnych propozycji dotyczących reform cyfrowych. Nie wiadomo kiedy powstanie
unijna chmura danych, nie wiemy ile środków Komisja Europejska chce przeznaczyć na zwiększenie
dostępności internetu.

Przewodnicząca kilkukrotnie nawiązywała do Rady Europejskiej, jako ciała blokującego ambitne
rozwiązania Komisji. Właśnie to gremium, zrzeszające szefów państw i rządów, podczas lipcowego szczytu
nie zgodziło się na zwiększenie o 8 miliardów euro budżetu na politykę zdrowotną w ramach Funduszu
Odbudowy. Przywódcy państw unijnych ucięli też budżet cyfryzacyjny, a polski rząd wciąż podważa
najważniejszy, strategiczny cel Unii Europejskiej: osiągnięcia neutralności klimatycznej w 2050 roku. Ursula
Von der Leyen słusznie wywiera presję na Radę Europejską, by 37% środków nowego unijnego budżetu
przeznaczyć na cele klimatyczne (Rada zgodziła się na 30%). Dobrze, że szefowa Komisji Europejskiej
zaapelowała o odejście od wymogu jednomyślności przy zatwierdzaniu unijnych sankcji wobec państw
pozaunijnych. Obecna procedura blokuje wprowadzenie tychże wobec Białorusi, ponieważ Cypr uzależnia
zgodę na sankcje od zastosowania podobnych środków wobec Turcji.

Szefowa Komisji odwołała się też do osiągnięć państw członkowskich. Większość chwaliła, kilka ganiła.
Podobnie jak często miało to miejsce za kadencji Jean-Claude Junckera, Polska w przemówieniu o stanie
Unii pojawiła się wyłącznie w negatywnym świetle. Przewodnicząca nazwała strefy wolne od LGBT
strefami wolnymi od praw człowieka. Szefowa Komisji chwaliła państwa za stworzenie jednolitych zasad
kontroli i kryteriów wjazdu na ich terytoria dla wszystkich obywateli Unii Europejskiej, z czego Polska się
wyłamała, uprzywilejowując obywateli Grupy Wyszehradzkiej. Zganiła też „nacjonalizm szczepionkowy”,
czyli zamawianie przez rządy szczepionek na COVID z pominięciem procedur Komisji. Taka praktyka
zawyża ceny, narażając Unię na wyższe koszty i późniejszą dostawę szczepionek. Polska była jednym z tych
państw, które zapisały się do unijnego systemu zamówień, jednocześnie negocjując zamówienie z USA. Von
der Leyen podtrzymała też poparcie dla powiązania decyzji o przyznaniu środków unijnych dla państw
członkowskich z przestrzeganiem przez nie praworządności, ale zaznaczyła, że w tym przypadku ostateczna
decyzja leży w gestii Rady Unii Europejskiej.

Ursula von der Leyen szefuje Komisji już niemal rok. Jest to wystarczający czas, aby można było przejść od
słów do czynów. Pandemia oczywiście mogła spowolnić prace Komisji, ale dała jej też bezprecedensowy
budżet na realizację celów. Tymczasem kluczowe priorytety sprzed roku – reforma cyfrowa, wzmocnienie
jednolitego rynku i zwiększenie roli UE w świecie – pozostają w sferze zapowiedzi, a ich realizacja uzależniona jest od zgody Rady Europejskiej. Świadomość zależności sukcesu własnej agendy od szefów państw i rządów skłoniła von der Leyen do tak otwartej krytyki tego gremium podczas przemówienia.

Po raz kolejny ujawniła się kontrowersja – wpisana skądinąd w logikę Unii Europejskiej – między
segmentem międzyrządowym (reprezentowanym przez Rade Europejską i Radę UE) a segmentem
wspólnotowym, ucieleśnionym przede wszystkim przez Komisje Europejską. Niestety, dla Unii może to
oznaczać spowolnienie reform, co jest złym sygnałem dla wspólnoty i tak już spóźnionej z reformą cyfrową i
szukającej praktycznych, ambitnych rozwiązań dojścia do neutralności klimatycznej. Poza przekonaniem o
słuszności reformy klimatycznej większość graczy zdaje się też jednoczyć wokół krytyki łamania zasad
praworządności i dyskryminacji osób LGBTI+ przez Polskę. Pomimo ewidentnej słabości Ursuli von der
Leyen, jej otwarta krytyka wobec naszego kraju w kwestii praw mniejszości pokazuje, że ta sprawa będzie
traktowana poważnie przez Komisję Europejską i to właśnie za te działania, a nie za zmiany w
sądownictwie, Polska może stać się pierwszą ofiarą mrożenia unijnych funduszy dla naszego kraju w nowej
perspektywie budżetowej.

Analizę przygotował Jan Szyszko.

Interesujące? Udostępnij!

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter